W tym odcinku vloga „W garniturach” mec. Dawid Pietrzak wyjaśnia, na czym polega mechanizm wyzysku frankowiczów w związku ze spreadem walutowym.

Na wstępie wyjaśnijmy, co kryje się pod pojęciem spreadu, ponieważ rynek finansowy lubi posługiwać pojęciami o tajemniczym brzmieniu, za którymi bardzo często ukrywa się proste znaczenie.

Nie inaczej jest w tym przypadku.

Spread to w praktyce nic innego jak wynagrodzenie za wymianę waluty.

W kantorach i bankach widzimy często wartości kursu sprzedaży i kursu kupna różnych walut. Różnica pomiędzy kursem kupna i kursem sprzedaży to spread.

Jeżeli jedziemy na wycieczkę do Szwajcarii i musimy nabyć CHF, to idziemy do kantoru i kupujemy CHF po kursie sprzedaży. Jeżeli po wyjściu z kantoru okaże się, że nasza wycieczka została odwołana, a w kantorze zażądamy ponownej wymiany, to ostatecznie kwota złotych którą otrzymamy będzie mniejsza od pierwotnej, a ta różnica będzie wynikiem zastosowania spreadu.

Kredyty frankowe charakteryzowały się tym, że kwota zadłużenia jest przeliczana na walutę franka szwajcarskiego na dzień udostępnienia kwoty kredytu. Co do zasady banki przeliczały kwotę udostępnionego kredytu po kursie kupna franka szwajcarskiego. Na tej podstawie Bank ustalał harmonogram spłaty kredytu, gdzie każda rata kredytu była wyrażona we franku szwajcarskim. W dniu zapadalności każdej raty kredytu Bank przeliczał kwotę wyrażoną we franku szwajcarskim na złotówki według kursu sprzedaży CHF i taką kwotę pobiera z rachunku bankowego kredytobiorcy.

W konsekwencji kredytobiorca spłacał ratę kredytu powiększoną o spread, czyli powiększoną o wynagrodzenie banku za wymianę waluty.

Problem polegał jednak na tym, że do wymiany waluty w rzeczywistości nie dochodziło, a wszelkie przeliczenia kwoty kredytu do franka szwajcarskiego oraz rat kredytowych wyrażonych we franku na złotówki miało wyłącznie wymiar rachunkowy i było konsekwencję tak zwanego mechanizmu waloryzacji.

Oznacza to, że banki pobierały wynagrodzenie za wymianę waluty, pomimo że do wymiany waluty nie dochodziło. W konsekwencji banki pobierały od frankowiczów wynagrodzenie za wymianę waluty, która w rzeczywistości nie miała miejsca, a zatem takie wynagrodzenie jest całkowicie nieuzasadnione i przez to nienależne bankowi.

Co więcej, kredytobiorcy nie byli informowani przed zawarciem umowy o tym, że bank będzie pobierał wynagrodzenie za wymianę waluty, a zatem podpisując umowę kredytową byli całkowicie nieświadomi dodatkowych kosztów związanych z kredytem. To powoduje, że spread był dodatkowym, ukrytym wynagrodzeniem banku.

Na tym jednak nie koniec. Ze spreadem związany jest bowiem koronny argument przeważającej części wyroków sądowych unieważniających umowy kredytów frankowych. W niemalże wszystkich umowach kredytów frankowych banki wprowadziły postanowienia wskazujące, że kursy sprzedaży i kupna franka szwajcarskiego ustalane są w tabeli opłat i prowizji. Tabele opłat i prowizji są natomiast jednostronnie ustalane przez banki.

Oznacza to, że banki przyznały sobie prawo do jednostronnego i dowolnego ustalania kursu kupna i sprzedaży franka szwajcarskiego stosowanego dla przeliczeń zadłużenia kredytobiorców frankowych. W konsekwencji na podstawie tak konstruowanej umowy kredytowej banki uprawnione są do ustalenia wartości zadłużenia frankowiczów, co jest wynikiem możliwości dowolnego ustalenia wynagrodzenia za wymianę waluty franka na złotówki. Bank może zatem dowolnie ustalić kurs frank, po jakim przeliczona zostanie nasza rata kredytowa na złotówki, a zatem bank może w zasadzie w sposób nieograniczony podwyższać wysokość zadłużenia kredytobiorców frankowych. Banki czerpały również inne korzyści wypływające z zawierania umów kredytów frankowych, jak chociażby prowizje od ubezpieczeń niskiego wkładu własnego kredytobiorców, które to ubezpieczenia miały charakter prowizoryczny.

Podsumowując, mechanizmy wyzysku kredytobiorców frankowych przez banki w dużym skrócie polegały na tym, że:

  1. Bank pobiera marżę od zadłużenia w złotówkach, a zatem czym bardziej zwiększa się zadłużenie frankowiczów w złotówkach, tym większą marżę uzyskują banki i tym większe czerpią zyski;
  2. Banki pobierają spread, czyli wynagrodzenie za wymianę waluty, do której nie dochodzi w rzeczywistości;
  3. Banki nie uświadomiły kredytobiorców o ukrytym wynagrodzeniu w postaci spreadu przed zawarciem umowy kredytowej;
  4. Banki mogą samodzielnie i dowolnie ustalać wysokość wynagrodzenia za kupno i sprzedaż franków szwajcarskich na potrzeby obliczenia wysokości zadłużenia i raty kredytu w złotówkach, a więc mogą w zasadzie dowolnie podwyższać wysokość zadłużenia kredytobiorców.

Aż trudno sobie wyobrazić, że w setkach procesów sądy cywilne orzekały, że tak skonstruowane umowy kredytowe są sprawiedliwe i uczciwe, a więc nie zawierają postanowień abuzywnych i nie są nieważne. Linia orzecznicza uległa jednak w ostatnim czasie zasadniczemu przewartościowaniu na korzyść frankowiczów. Warto podkreślić przy tym, że omówiona struktura wyzysku frankowiczów jest zawarta niemal w każdej umowie kredytu frankowego.